e-mail: taxpage@doradcypodatkowi.pl « Doradcy podatkowi Archiwum Wtorek, 11-12-2018
Wydania archiwalne
Nr 1/2003 (10)
Łódź, dnia 20 stycznia 2003 r.
Wyświetlono: 17779 razy
Spis Treści
Artykuł wstępny
Kolejny numer naszego biuletynu poświęcamy kontrowersjom związanym z, obowiązującymi od początku nowego roku, znowelizowanymi przepisami ustaw o podatku dochodowym. Piszemy również o bardzo groźnym dla podatników nowym brzmieniu art.290 Ordynacji podatkowej. Numer zamykamy artykułem na temat podatku liniowego.

Redakcja
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry
Najem nieruchomości „małżeńskiej"
Z dniem 1 stycznia 2003 r. weszły w życie zmiany wprowadzone do ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jednolity: Dz.U. z 2000 r. Nr 14 poz. 176, z późn. zm.), zwanej dalej „updof", oraz do ustawy z dnia 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz.U. z 1998 r. Nr 144 poz..930, z późn. zm.), zwanej dalej „uzpd", odpowiednio, ustawą z dnia 27 lipca 2002 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2002 r. Nr 141 poz.1182, z późn. zm.) oraz ustawą z dnia 27 lipca 2002 r. o zmianie ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz.U. z 2002 r. Nr 141 poz.1183, z późn. zm.); a także zmiany aktów wykonawczych do tychże ustaw.
Wśród wprowadzonych zmian na szczególną uwagę zasługuje m.in. zmiana „filozofii" wyboru formy opodatkowania (domniemanie opodatkowania na zasadach ogólnych wprowadzone nowym art.9a updof) oraz uproszczenie związanych z tym procedur, a także możliwość wyboru opodatkowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych przychodów osób fizycznych nie prowadzących pozarolniczej działalności gospodarczej osiąganych z tytułu umowy najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy lub innych umów o podobnym charakterze.

Nową instytucją wprowadzoną do omawianych ustaw jest możliwość opodatkowania przez jednego z małżonków (jeżeli między małżonkami istnieje wspólność majątkowa) całości dochodów osiąganych ze wspólnej własności, wspólnego posiadania lub wspólnego użytkowania rzeczy (art.8 ust.3 updof in fine) albo całości przychodów z tegoż źródła (art.12 ust.6 uzpd in fine). Przy czym zasadą jest opodatkowanie ww. dochodów (przychodów) w równych częściach u obojga małżonków, natomiast opodatkowanie u jednego z nich wymaga złożenia stosownego oświadczenia we właściwym urzędzie skarbowym. Tryb składania wzmiankowanego oświadczenia uregulowany został przepisami art.8 ust.4 updof oraz art.12 ust.7 uzpd.
Przepisy te mają brzmienie, odpowiednio, :
- art.8 ust.4 updof : „Oświadczenie, o którym mowa w ust. 3, należy złożyć we właściwym urzędzie skarbowym najpóźniej do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym został otrzymany, ze źródła określonego w art.10 ust.1 pkt.6, pierwszy przychód ze wspólnej własności, wspólnego posiadania lub wspólnego użytkowania rzeczy",

- art.12 ust.7 uzpd : „Oświadczenie, o którym mowa w ust.6, składa się we właściwym urzędzie skarbowym najpóźniej do dnia 20 stycznia roku podatkowego, a w przypadku rozpoczęcia osiągania przychodów w trakcie roku podatkowego w terminie pierwszej wpłaty na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych".

Jak widać, ustawodawcy zabrakło konsekwencji i ta sama materia uregulowana została w obydwu przepisach w sposób nieco odmienny. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż jest to bez znaczenia. Jednakże uważna analiza treści tychże przepisów prowadzi do dość poważnych wątpliwości. W sytuacji rozpoczęcia osiągania przychodów z tego tytułu (np. najmu), oświadczenie złożone musi być najpóźniej do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym został otrzymany pierwszy przychód (updof) albo w terminie pierwszej wpłaty na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych (uzpd), czyli również do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym został otrzymany pierwszy przychód. Niestety w sytuacji, gdy mamy do czynienia z kontynuacją np. najmu, sytuacja nie jest już tak klarowna. Zgodnie z uzpd oświadczenie złożone musi być do dnia 20 stycznia roku podatkowego, natomiast updof mówi tylko o 20 dniu miesiąca następującego po miesiącu, w którym został otrzymany pierwszy przychód. Należy postawić pytanie, czy należy przez to rozumieć również pierwszy przychód osiągnięty w danym roku podatkowym, czy tylko pierwszy przychód osiągnięty np. w chwili rozpoczęcia wykonywania usługi najmu ? Wydaje się, iż z gramatycznej wykładni przepisu art.8 ust.4 updof wynika odpowiedź przecząca na pierwszą cześć postawionego pytania oraz twierdząca - na drugą. Oznacza to brak możliwości wyboru opodatkowania całości omawianych dochodów, np. z tytułu najmu, u jednego z małżonków w przypadku kontynuacji świadczenia tej usługi (poprzednio opodatkowana musiała być na zasadach ogólnych u obojga małżonków) oraz to, że wybór takiego sposobu opodatkowania możliwy jest jedynie w chwili zawierania umowy, bez możliwości zmiany od początku kolejnego roku podatkowego. Zmiana taka jest natomiast możliwa w przypadku opodatkowania podatkiem zryczałtowanym.

Oznacza to zróżnicowanie sytuacji małżonków uzależnione od tego, czy wybiorą opodatkowanie w formie ryczałtu, czy też na zasadach ogólnych. Wybór ryczałtu pozwali na zmianę opodatkowania, z obojga na jednego z małżonków i odwrotnie, z początkiem każdego kolejnego roku podatkowego. Nie będzie to natomiast możliwe w przypadku opodatkowania na zasadach ogólnych.

Wydaje się, iż takie zróżnicowanie nie było intencją prawodawcy i jest jedynie skutkiem niefortunnej redakcji znowelizowanych przepisów. Przemawia za tym brzmienie przepisu art.8 ust.5 updof, w którym mowa jest o tym, iż wybór zasady opodatkowania całości dochodu przez jednego z małżonków wyrażony w oświadczeniu, o którym mowa w ust. 3, obowiązuje przy zapłacie zaliczek i składaniu deklaracji za cały dany rok podatkowy. Jednakże przepis ten pozostaje zarazem w swoistej sprzeczności z przepisem art.8 ust.4 updof, co wymaga wyjaśnienia wątpliwości w trybie art.14 §1 pkt.2) Ordynacji podatkowej, albowiem znowelizowane przepisy mogą stać się zarzewiem konfliktów między podatnikami i organami podatkowymi

Możliwe jest również, iż owo zróżnicowanie było zamierzone. Jednakże również w tym przypadku podatnikom należałoby się wyjaśnienie jego przyczyn.

Jerzy Andrzej Tomczak
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry
Podatnik na polu minowym, czyli data powstania przychodu należnego w eksporcie
Wśród wielu zmian wprowadzonych z dniem 1 stycznia 2003 r. do ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jednolity: Dz.U. z 2000 r. Nr 14 poz. 176, z późn. zm.) oraz do ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jednolity: Dz.U. z 2000 r. Nr 54 poz.654, z późn. zm.) na uwagę zasługuje wprowadzona przepisem, odpowiednio, art.14 ust.1d oraz art.12 ust.3b definicja daty powstania przychodu należnego w przypadku wykonania przez podatnika świadczenia na eksport. Przepis ten ma (identyczne w obydwu ustawach) brzmienie :
„W przypadku wykonania przez podatnika świadczenia na eksport, w związku z którym na podatniku ciąży obowiązek wystawienia dokumentu odprawy celnej, za datę powstania przychodu należnego uważa się określoną w tym dokumencie i potwierdzoną przez organ celny datę wywozu przedmiotu eksportu poza granicę Rzeczypospolitej Polskiej"

Wynikające z omawianych przepisów doprecyzowanie momentu powstania obowiązku podatkowego nie budzi większych zastrzeżeń. Natomiast stosowanie tychże przepisów w praktyce budzi wiele wątpliwości. Pomysł na powiązanie momentu powstania obowiązku podatkowego z potwierdzeniem wywozu przez graniczny urząd celny zaczerpnięto prawdopodobnie z ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym, jednakże akurat tutaj zabrakło prawodawcy konsekwencji. Mianowicie, przepisy tej ostatniej ustawy (m.in. art.18 ust.4-7) uzależniają powstanie obowiązku podatkowego w eksporcie od faktu „fizycznego" posiadania przez podatnika dokumentu potwierdzającego wywóz towaru poza państwową granicę Rzeczypospolitej Polskiej oraz w sposób precyzyjny określają sposób zachowania się podatnika w zależności od tego, w jakim terminie dokument potwierdzający wywóz otrzymał. Niestety precyzji tej zabrakło w omawianym przepisie ustaw o podatku dochodowym.

W praktyce najczęściej bywa tak, że ów dokument (np. SAD 1A) podatnik otrzymuje w terminie znacznie późniejszym, niż data wywozu towaru poza granicę państwową. W związku z tym uprawnione jest pytanie o moment zarachowania przychodu należnego z tytułu eksportu :
1.) czy przychód ten należy zarachować pod datą wystawienia dokumentu SAD3 (datą pierwotnej odprawy celnej towaru), czy pod znaną podatnikowi przewidywaną datą w której towar winien był przekroczyć granice RP ?
2.) czy przychód ten należy zarachować dopiero w momencie wejścia w posiadanie potwierdzonego dokumentu SAD 1A (lub tp.), a jeżeli tak, to czy pod datą otrzymania tegoż dokumentu ?
3.) czy otrzymanie SAD 1A w terminie późniejszym, np. w miesiącu następującym po miesiącu w którym towar przekroczył granicę, rodzi obowiązek skorygowania przychodów w miesiącu poprzedzającym otrzymanie dokumentu SAD 1A (miesiącu w którym towar przekroczył granicę) ?
4) co winien zrobić podatnik, jeżeli z jakichkolwiek powodów dokument SAD 1A otrzymał jeszcze później, np. po dwóch lub trzech miesiącach, albo jeszcze później ?

Wydaje się, iż rozwiązaniem w miarę „bezpiecznym" byłoby zarachowanie przychodu w terminach, o których mowa w pkt.1 (należność budżetowa z tego tytułu uiszczona zostanie w najwcześniejszym z możliwych terminów). Jednakże przyjęcie takiego rozwiązania nie stanowi żadnej gwarancji bezpieczeństwa, albowiem organ podatkowy może np. uznać, że przychód należny winien być zarachowany dopiero w miesiącu, w którym podatnik otrzymał potwierdzony dokument SAD 1A. Konsekwencją tego będzie nadpłata podatku za miesiąc, w którym towar przekroczył granicę oraz zaległość za miesiąc otrzymania dokumentu SAD 1A i, w efekcie, uszczuplenie podatku w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego skarbowego za ten właśnie miesiąc.

Powyższe uprawnia do stwierdzenia, iż znowelizowane przepisy zawierają „lukę", którą „wypełni" dopiero orzecznictwo. Zatem podatnicy przez wiele lat pozostawać mogą w niepewności, czy przyjęty przez nich sposób zarachowania przychodów z tytułu eksportu jest właściwy, co jest nie do pogodzenia z konstytucyjnymi zasadami Państwa Prawnego, a w szczególności z zasadą pewności prawa i zaufania Obywateli do organów Państwa. Istnienie omawianej luki jest z pewnością niezamierzone, jednakże z punktu widzenia podatników stanowi ona jedną z „min", o jakich pisaliśmy w numerze 3/2002 naszego biuletynu (artykuł „System podatkowy - syndrom pola minowego").

Ponieważ odpowiedzi na postawione wyżej pytania i wątpliwości próżno szukać w przepisach omawianych ustaw, wydaje się być nieodzownym wydanie przez Ministra Finansów stosownej interpretacji w trybie art.14 §1 pkt.2) Ordynacji podatkowej.

Jerzy Andrzej Tomczak
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry
Liberalizacja prawa dewizowego, a różnice kursowe
Przepisy art.14 ust.1a ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jednolity: Dz.U. z 2000 r. Nr 14 poz. 176, z późn. zm.), zwanej dalej ustawą, o brzmieniu :
„Przychody w walutach obcych przelicza się na złote według kursów średnich z dnia uzyskania przychodu ogłaszanych przez Narodowy Bank Polski. Jeżeli przychody wyrażone są w walutach obcych, a między dniem ich uzyskania i dniem faktycznego otrzymania występują różne kursy walut, przychody te odpowiednio podwyższa się lub obniża o różnice wynikające z zastosowania kursu kupna walut z dnia faktycznego otrzymania przychodów, ustalonego przez bank dewizowy, z którego usług korzystał uzyskujący przychód, oraz zastosowania kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia uzyskania przychodu",
oraz art.22 ust.1, zdanie drugie i trzecie, tejże ustawy :
„Koszty poniesione w walutach obcych przelicza się na złote według kursów średnich ogłaszanych przez Narodowy Bank Polski z dnia poniesienia kosztu. Jeżeli koszty wyrażone są w walutach obcych, a między dniem ich zarachowania i dniem zapłaty występują różne kursy walut, koszty te odpowiednio podwyższa się lub obniża o różnice wynikające z zastosowania kursu sprzedaży walut z dnia zapłaty, ustalonego przez bank dewizowy, z którego usług korzystał ponoszący koszt, oraz z zastosowania kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia zarachowania kosztów",
określają sposób ustalenia różnic kursowych w przypadku gdy podatnik uzyskuje przychody lub ponosi koszty w walutach obcych.
Przepisy te są na tyle precyzyjne, iż nie powinny sprawiać większych kłopotów przy ich interpretacji. Problemy pojawiły się natomiast w związku z liberalizacją Prawa dewizowego. Otóż poprzednio przedsiębiorca, który uzyskiwał przychody w walutach obcych bądź ponosił wydatki w tychże walutach, zobowiązany był do korzystania z usług banku dewizowego. Obecnie możliwe jest w tych sytuacjach również korzystanie z usług np. kantorów walutowych, które bez wątpienia bankami dewizowymi nie są. Cytowane na wstępie przepisy nakazują obliczenie różnic kursowych przy zastosowaniu kursu kupna albo sprzedaży walut ustalonego przez BANK DEWIZOWY (a nie kantor), z którego usług korzystał przedsiębiorca. Mamy zatem do czynienia z sytuacją, w której przedsiębiorca korzystający z uprawnień nadanych mu przez zliberalizowane prawo dewizowe i jednocześnie trzymający się ściśle cytowanych wyżej przepisów ustawy o podatku dochodowym, nie jest w stanie obliczyć różnic kursowych z tytułu eksportu lub importu (podobny problem wystąpi w przypadku różnic kursowych od własnych środków w walutach obcych - art.14 ust.1b oraz art.22 ust.1a ustawy, ale również w przypadku podatku dochodowego od osób prawnych). Problem ten nie wystąpiłby, gdyby w omawianych przepisach słowa „bank dewizowy" zastąpione zostały przez np. „uprawniony podmiot", albo w słowniku do ustawy (nowy art.5a) zdefiniowano dla potrzeb ustawy pojęcie „bank dewizowy" szerzej niżby to wynikało z przepisów prawa bankowego.

W omawianej sytuacji przedsiębiorca, który korzysta z usług kantoru walutowego (uzyskując z tego tytułu znaczne oszczędności) ma do wyboru dwie drogi :
1.) obliczać różnice kursowe traktując kantor jak bank dewizowy, a więc niezgodnie z przepisami ustawy
2.) nie obliczać w ogóle różnic kursowych
Każde z tych zachowań może skutkować postawieniem przez organ podatkowy zarzutu działania niezgodnego z przepisami ustawy, zatem uprawniona jest teza, iż omawiana sytuacja ma charakter luki (kolizji) systemowej i wymaga rychłej nowelizacji ustawy lub, co najmniej, wydania interpretacji w trybie art.14 §1 pkt.2) Ordynacji podatkowej.

Wreszcie podatnikowi, który chciałby zachować się ostrożnie pozostaje zawsze możliwość rezygnacji z usług kantoru walutowego, jednakże takie wyjście jest nie do pogodzenia z zasadami Państwa Prawnego.

Renata Romanowska
Jerzy Andrzej Tomczak
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry
Kontrola podatkowa - pozorne gwarancje procesowe
Wśród wielu zmian do ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 1997 r. Nr 137 poz.926, z późn. zm.), zwanej dalej ustawa, wprowadzonych ustawą z dnia 12 września 2002 r. o zmianie ustawy - Ordynacja podatkowa oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2002 r. Nr169 poz.1387), a wchodzących w życie z dniem 1 stycznia 2003 r., na uwagę zasługują zmiany dotyczące sposobu przeprowadzania kontroli podatkowej, a w szczególności sposobu dokumentowania przebiegu kontroli w protokóle. Zmiany te są niewątpliwie niekorzystne dla podatników.

A mianowicie, obowiązujący do końca ubiegłego roku przepis art.290 §1 ustawy stanowił, iż przebieg kontroli kontrolujący dokumentuje w protokole, natomiast §2 tegoż przepisu zawierał katalog elementów, które zawierać winien protokół. Fundamentalne znaczenie dla pozycji procesowej strony miał przy tym przepis art.290 §2 pkt.5) stanowiący, że „Protokół kontroli zawiera (...) opis dokonanych ustaleń". Za sprawą tego przepisu protokóły kontroli sporządzane pod rządami ustawy przed nowelizacją zawierały ustalenia faktyczne, ale również zarzuty stawiane podatnikowi oraz uzasadnienie prawne tych zarzutów. Jednocześnie, zgodnie ze „starym" brzmieniem przepisu art.291 §2 ustawy, podatnik miał 21 dni na złożenie zastrzeżeń lub wyjaśnień do tegoż protokółu oraz wskazanie stosownych wniosków dowodowych. W sytuacji tej podatnik miał dość czasu na przeanalizowanie zarzutów, przestudiowanie piśmiennictwa i orzecznictwa bądź też uzyskanie opinii fachowców i tym samym przygotowanie stosownej linii obrony. Dzięki temu na tym etapie postępowania rozstrzygana była większość wątpliwości oraz rozpatrywane wnioski dowodowe strony. Ten sposób prowadzenia kontroli prowadził do wyrównania pozycji strony i organu podatkowego, albowiem dawał podatnikowi - którego pozycja jest ze swej natury słabsza od pozycji organu podatkowego - szanse na odpowiednie przygotowanie się do obrony swoich racji. Jednocześnie wymagał, by kontrolujący legitymowali się odpowiednio wysokimi kwalifikacjami. Ponieważ podatnik miał realną możliwość przedstawienia swojej argumentacji oraz dowodów na tym właśnie etapie postępowania, zaledwie trzydniowy termin na wypowiedzenie się w sprawie zebranego materiału dowodowego przed wydaniem decyzji (art.200 §1 ustawy) był już tylko formalnością i swego rodzaju „wentylem bezpieczeństwa" (pozwalał podatnikowi na ewentualne uzupełnienie materiałów o braki spowodowane np. przeoczeniem), zaś na pewno nie prowadził do osłabienia pozycji strony.

Niestety omawiana nowela zupełnie zburzyła istniejący ład. O ile dodany w art.290 §1 zapis, iż „Stan faktyczny może być ponadto utrwalony za pomocą aparatury rejestrującej obraz i dźwięk oraz magnetycznych, optycznych lub elektronicznych nośników informacji" usprawiedliwiony jest dokonującym się postępem technicznym, to już dalsze zmiany usprawiedliwienia takiego nie znajdują. Nowe brzmienie art.290 §2 pkt.5) - „Protokół kontroli zawiera w szczególności (...) opis dokonanych ustaleń FAKTYCZNYCH (wyr. - moje)", oraz dodany nowelą §3 - „Protokół nie zawiera oceny prawnej sprawy będącej przedmiotem kontroli", sprawiają że sytuacja strony ulega drastycznemu osłabieniu. Mianowicie, protokół nie zawierający zarzutów, a jedynie ustalenia faktyczne, nie daje podatnikowi cienia szansy na uświadomienie sobie ewentualnych zagrożeń oraz potencjalnych zarzutów, jakie postawić mu może organ podatkowy. W tej sytuacji 14-dniowy termin na przedstawienie zastrzeżeń lub wyjaśnień oraz wskazanie stosownych wniosków dowodowych, o którym mowa w art.291 §1 ustawy, jest terminem „pustym", czasem bezużytecznie straconym, albowiem podatnik nie wie czy, w ogóle i przed czym, powinien się bronić. Jednocześnie wydłużony do 7 dni termin do wypowiedzenia się w sprawie zebranego materiału dowodowego przed wydaniem decyzji (art.200 §1) jest czasem zdecydowanie zbyt krótkim na przygotowanie się podatnika do obrony.

W tej sytuacji cały ciężar postępowania przesunięty zostaje na etap postępowania odwoławczego. Pociągnie to za sobą „dociążenie" organów II instancji, które już obecnie zawalone są olbrzymia ilością odwołań i nie radzą sobie w żaden sposób z wydawaniem decyzji kończących postępowania odwoławcze w terminach zakreślonych przepisami Ordynacji podatkowej. Jednocześnie stawia to w komfortowej sytuacji organy I instancji, których praca będzie znacznie lżejsza, albowiem nie będą musiały zatrudniać w komórkach kontroli pracowników o odpowiednio wysokich kwalifikacjach, będą mogły wprowadzić podział pracy polegający na tym, że uzasadnienia prawne decyzji opracowywali będą wyspecjalizowani pracownicy, a ponadto z przyczyn opisanych wyżej skrócą czas ewentualnych utarczek z podatnikami do 7 dni (art.200 §1).

Uprawniona jest zatem konkluzja, że omawiane zmiany pociągną za sobą wydłużenie czasu postępowania oraz znaczące osłabienie pozycji strony w stosunku do pozycji organu podatkowego. Zmiany te oznaczają również, że gwarancje procesowe strony wynikające z omawianych przepisów stają się gwarancjami pozornymi, co sprzeczne jest z określonymi Konstytucją zasadami Państwa Prawnego.

Jerzy Andrzej Tomczak
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry
Podatek liniowy - „końska kuracja" w miejsce homeopatii.
Motto :

„Federalny podatek dochodowy to kompletny chaos. Nie jest efektywny. Nie jest sprawiedliwy. Nie jest prosty. Nie jest zrozumiały. Sprzyja oszustwom i uchylaniu się od podatków. Administracja pochłania miliardy dolarów. Czas stracony na wypełnianie formularzy podatkowych i na inne formy przestrzegania prawa podatkowego kosztuje podatników miliardy dolarów. Gospodarka traci miliardy dolarów poprzez straty spowodowane lokowaniem towarów i usług w inwestycje czynione na potrzeby podatkowe, a nie gospodarcze. Dziesiątki tysięcy prawników i lobbystów zamiast na produktywnej pracy koncentrują się na uzyskiwaniu przywilejów dla swoich klientów".

„Nasz podatek liniowy przystaje do idei podatku konsumpcyjnego; ludzie są opodatkowani za to, co biorą z gospodarki, a nie za to, co w nią wkładają"

Robert E. Hall, Alvin Rabushka - „Podatek liniowy"


Cytowane słowa, wypowiedziane po raz pierwszy prawie ćwierć wieku temu przez ekonomistów z Hoover Institut - Roberta Halla i Alvina Rabushka - adresowane do Kongresu oraz innych wpływowych instytucji Stanów Zjednoczonych, brzmią dziwnie swojsko. Gdyby słowa „dolarów" zastąpić słowami „złotych", można byłoby powiedzieć, iż jest to najkrótsza i najtrafniejsza diagnoza stanu polskiego systemu podatkowego, a zwłaszcza tej części systemu, która dotyczy podatków dochodowych - zarówno PIT, jak i CIT. Słowa te brzmią złowieszczo, a stan „pacjenta" określić można jako krytyczny. Owa choroba systemu kładzie się cieniem na całej gospodarce i jest na tyle poważna, że nie pomogą tu leki homeopatyczne zaordynowane w rządowym pakiecie „Przede wszystkim przedsiębiorczość" oraz pozostałych dokumentach opracowanych w ramach „Strategii gospodarczej Rządu", a także ogłoszonym w ostatnich dniach przez Ministra Finansów „Programie Naprawy Finansów Rzeczypospolitej". Pacjent wymaga reanimacji przy zastosowaniu „końskiej kuracji", nawet gdyby skutki ubocze tejże kuracji były niezbyt przyjemne. Kurację taką proponują m.in. Hall i Rabushka, którzy nie tylko stawiają diagnozę, ale wskazują również antidotum (drugi z cytatów). Trzeba przy tym powiedzieć - „będzie bolało, a rekonwalescencja może trochę potrwać". Jednak stan gospodarki wymaga zdecydowanych działań.

Świadomość tego staje się coraz bardziej powszechna. W środkach masowego przekazu trwa dyskusja na temat podatku liniowego. Za wprowadzeniem tego podatku opowiadają się liczne środowiska biznesu, organizacje pracodawców, część partii politycznych, i.in. Trzeba również oddać sprawiedliwość fiskusowi, który koncepcję podatku liniowego zaprezentował w wydanej w 1998 r. „Białej Księdze Podatków". W myśl tego opracowania wprowadzona miała być jedna, taka sama dla PIT jak i dla CIT, niska stawka podatkowa, likwidacji uległyby, praktycznie rzecz biorąc, wszystkie ulgi podatkowe, a całość uregulowana miała być w jednej ustawie (zakończenie reformy przewidywano na rok 2002). Jednak z przyczyn politycznych prac nad wdrożeniem tego podatku zaniechano. Na temat zalet i wad podatku liniowego wylano już „morze atramentu", spróbujmy zatem skupić się jedynie na niektórych wybranych aspektach zagadnienia.

Wydaje się, iż jednym z ważniejszych powodów dla których warto omawiany podatek wprowadzić jest stan „zdrowia psychicznego" naszego pacjenta. Obecna pazerność fiskusa (w tym m.in. wysokie stopy i progresywność skali oraz duży stopień uznaniowości w działaniach administracji podatkowej), stopień skomplikowania PIT oraz CIT, a także niezwykle rozbudowany system ulg podatkowych ustanawianych pod wpływem doraźnych interesów politycznych, skłaniają podatników do uchylania się od płacenia podatku poprzez ucieczkę w szarą strefę, manipulowanie ulgami, itp. Te cechy systemu sprawiają, iż obywatele dość powszechnie rozgrzeszają oszustwa podatkowe przyjaciół, krewnych i znajomych, na co zwrócili uwagę Hall i Rabushka w cytowanym opracowaniu. Owo społeczne przyzwolenie na oszustwa podatkowe, a także sposób działania administracji pociągają za sobą olbrzymie koszty społeczne - kryzys zaufania Obywateli do organów Państwa, które przestaje być traktowane jako dobro wspólne, oraz powszechny brak szacunku dla obowiązującego prawa.

Przeciwnicy takiej formy opodatkowania szermują argumentem „sprawiedliwości", którą rzekomo zapewnić może jedynie podatek progresywny. Zapominają przy tym, że ponad 95% podatników (dane za 2001 rok opublikowane przez Ministerstwo Finansów) osiąga dochody mieszczące się w pierwszym przedziale skali podatkowej, zatem de facto znakomita większość podatników opodatkowana jest (jeżeli nie uwzględniać ulg podatkowych) w sposób proporcjonalny. Progresja natomiast dotyka niecałe 5% podatników o wyższych dochodach, zatem tych najbardziej przedsiębiorczych, kreatywnych, którzy decydują o rozwoju gospodarki, tworzeniu nowych miejsc pracy, itp. Zapominają również o bardzo wysokich kosztach poboru podatku w jego obecnym kształcie, który to koszt obciąża wszystkich podatników, zatem również, a może przede wszystkim, tych o niskich dochodach mieszczących się w pierwszym przedziale skali podatkowej. Przeciwnicy, o których mowa wyżej, zapominają również o tym, że wszystkie istniejące koncepcje podatku liniowego zawierają tzw. kwotę wolną, chroniącą dochody najuboższych i wprowadzającą do podatku liniowego namiastkę progresji (tak jak w przypadku 95% podatników w obecnym systemie).

O zgubnym wpływie obecnego, chorego, systemu podatkowego na stan gospodarki napisano już niemal wszystko. Tym niemniej warto jeszcze raz przypomnieć prawdę zgoła oczywistą - w obecny system wbudowane są mechanizmy o charakterze kryminogennym oraz antymotywacyjnym, a sam podatek pełni wyłącznie funkcję redystrybucyjną. Tych wad pozbawiony jest natomiast ascetycznie prosty, tani w poborze oraz wysoce motywacyjny podatek liniowy. Warto również przypomnieć, iż jednym z ważniejszych elementów koncepcji tego podatku jest opodatkowanie dochodu wyłącznie u źródła, co likwiduje możliwość podwójnego opodatkowania tegoż dochodu - w obecnym systemie dochód opodatkowany może być wielokrotnie (podatek dochodowy od osób prawnych, podatek od dywidend wypłacanych z dochodu po opodatkowaniu, itd.).

Wreszcie, last but not least, za wprowadzeniem podatku liniowego o relatywnie niskiej stopie procentowej przemawiają doświadczenia państw, które na serio potraktowały wnioski płynące z teorii Laffera i dawno już to były uczyniły - Estonii, Litwy, Łotwy, Rosji (przy czym Łotwa poszła jeszcze dalej, wprowadzając degresję podatkową dla osób o najwyższych dochodach). Zmiana sposobu opodatkowania dochodów pociągnęła za sobą, w każdym przypadku, znaczące przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego, ograniczenie szarej strefy oraz wzrost wpływów do budżetu, żeby nie wspomnieć o niewymiernych, acz bardzo ważnych, zmianach w sferze świadomości społecznej. Notabene, słuszność teorii Laffera sprawdził był w praktyce również nasz rodzimy fiskus - po ubiegłorocznej obniżce stawek podatku akcyzowego na alkohol odnotowano znaczący wzrost wpływów budżetowych z tego tytułu.

Hall i Rabushka w cytowanym opracowaniu wyliczają w sposób niezwykle systematyczny i precyzyjny koszty związane z istniejącym systemem podatkowym, w tym m.in. koszty związane z ochroną dochodów przed podatkami, planowaniem podatkowym, obroną podatników przed fiskusem, i wiele, wiele innych. Opisują wszystkie wady istniejącego i zalety postulowanego systemu. Jednak nie to decyduje o nowatorstwie, a zarazem kontrowersyjności, ich koncepcji (wszak postulat wprowadzenia podatku liniowego zgłaszany był przez wielu autorów). O nowatorstwie tym, zdaniem autora niniejszego artykułu, decyduje przede wszystkim myśl wyrażona w ostatnim z cytatów zamieszczonych na wstępie („ludzie są opodatkowani za to, co biorą z gospodarki, a nie za to, co w nią wkładają"). Mianowicie, podatek dochodowy winien być przekształcony w podatek quasi konsumpcyjny, czyli w podatek od wydatków, a nie od dochodów. Aby osiągnąć ten cel wystarczy zezwolić na pomniejszenie podstawy opodatkowania o wydatki inwestycyjne, odchodząc tym samym od obowiązującego modelu pomniejszania podstawy opodatkowania o odpisy amortyzacyjne (namiastką takiego sposobu opodatkowania jest, wprowadzone ubiegłorocznymi nowelizacjami ustaw podatkowych, zezwolenie na odpisywanie w ciężar kosztów 30% wartości nabytych fabrycznie nowych środków trwałych), oraz o oszczędności (niestety tutaj fiskus nie zachęca, a wręcz zniechęca do oszczędzania, poprzez opodatkowanie zysków od kapitału, odsetek od oszczędności, itd.). O ile pierwsza z propozycji (zwolnienie z opodatkowania wydatków na inwestycje) nie budzi większych wątpliwości, albowiem taki sposób opodatkowania stanowić będzie potężny impuls dla rozwoju gospodarki, to już druga z nich (zwolnienie z opodatkowania oszczędności) nie jest wcale tak oczywista. Z jednej strony zwolnienie takie przyczynić się powinno do powstawania kapitału, co winno zaowocować ożywieniem gospodarczym w przyszłości, natomiast z drugiej prowadzi pośrednio do ograniczenia konsumpcji, co z kolei stanowić może czynnik hamujący to ożywienie. Zatem ten ostatni instrument stosowany winien być w projektowanej reformie bardzo ostrożnie, po szczegółowej analizie jego skutków.

Jerzy Andrzej Tomczak
komentarzy (0)  |  dodaj komentarz  |  ▲ do góry

Redaguje zespół : Renata Romanowska, Jerzy Andrzej Tomczak
Adres redakcji : 90-539 Łódź, ul. Żwirki 17, e-mail : taxpage@doradcypodatkowi.pl

Wydawca: Centrum Doradztwa Podatkowego "ROMANOWSKA & TOMCZAK" s.c.
               90-539 Łódź, ul. Żwirki 17, e-mail : rom-tom@doradcypodatkowi.pl

ISSN 1644-1605  © Copyright by "ROMANOWSKA & TOMCZAK". Wszelkie prawa zastrzeżone.

Artykuły zamieszczone w biuletynie "TAX PAGE" zawierają wyłącznie poglądy ich autorów i nie stanowią obowiązującej wykładni prawa.

 

Login:
Hasło:
Chcę otrzymywać bezpłatnie kolejne numery biuletynu na zasadach określonych w Regulaminie
Rezygnuje
Czy wszyscy podatnicy zdążą przygotować się do JPK?